Carbonized - "Disharmonization" (1993)

Gdy Carbonized dorobili się debiutanckiego długograja, a słuchacze odpowiednio się wgryźli w jego niełatwą zawartość, światu objawił się longplay, który okazał się perełką w nurcie death-grindu. Zespoły odważne i wybiegające poza schematy mają jednak to do siebie, że nieprędko przestają zaskakiwać i co rusz mają w zanadrzu kolejny, niespodziewany strzał do rozkładania na czynniki pierwsze. Carbonized właśnie byli takim bandem. Szwedzko-polskie trio pragnęło jeszcze bardziej pójść pod prąd i podczas prac nad drugim longplayem, porzucili wszelkie granice oraz ograniczenia towarzyszące muzyce poruszającej się w ramach ekstremalnego metalu. "Disharmonization" bowiem bez najmniejszego zająknięcia wyprzedził dziwności z "For The Security", a z ogólnej perspektywy, ich materiał z 1993 roku okazał się obłędnie nowatorski i - jak to z takimi bywa - bardzo trudny w odbiorze.
Zapewniam, że przebrnąć przez ten krążek jak najbardziej warto. "Disharmonization" przynosi eksperymenty po całości i pokaz jak pojemna może być muzyczna wyobraźnia. Dostajemy więc rozwinięcie zawijasów z debiutu w niezwykle szalonej formie i nierzadko w odniesieniu do innych gatunków, niekoniecznie związanych z ekstremą. Na drugim pełniaku Carbonized mieszają się ze sobą takie składowe jak: awangarda, death metal, post-punk, jazz fusion, ska (?) oraz progresja. Grindcore'owa przeszłość również o sobie daje znać, głównie w maniakalnym blastowaniu, ale tym razem jej rolą jest urozmaicenie innych gatunków. Z pozoru, brzmi to wszystko nieskładnie, ale wysokie umiejętności kompozytorskie tercetu sprawiają, że w tym dźwiękowym kolażu jednak znajduje się to magiczne coś, które każe do siebie wracać. Za owym czymś kryje się bajeczna technika, niepowtarzalny klimat, brak hamulców, łamiąca umysł sekcja rytmiczna (w szczególności bas prezentuje kosmiczny poziom), oryginalne wokale (od growli po podniosły śpiew) oraz totalnie własna wizja na muzykę. Ba, podczas późniejszych odsłuchów "Disharmonization", ciężko wyobrazić sobie prostsze/normalniejsze motywy i inną oprawę dla tych kompozycji.
Na ile "Disharmonization" jest mieszanką wybuchową, świadczą wszystkie z utworów - nie ma w tym krzty przesady. Wiadomo, osobno te kawałki nie zawsze mogą ukazywać pełny kontekst szaleństwa płynącego z płyty, ale już nawet w takiej formie można usłyszeć, że ma się do czynienia z mocno niecodzienną muzyką. Dysharmonizacja tejże ekipy kładzie na kolana przyswajana w całości, ale na osobne wyróżnienia w kategorii naj-naj zasługują zdecydowanie "Succubus", "Lord Of Damnation", "Night Shadows", "Silent Journey" oraz "Confessions", dzięki którym najszybciej można doznać geniuszu tej muzyki, bądź też uznać, że to dla słuchu już zbyt wiele. A to ostatnie nawet jeśli wystąpi, to nie zmienia to faktu, że Christofer Johnsson, Lars Rosenberg i Piotr Wawrzeniuk wspięli się tutaj na wyżyny instrumentalne i maksymalnego komplikowania muzyki przy zachowaniu absorbującego klimatu oraz wyróżniających się motywów.
Jeśli więc uważacie, że Atheist nie jest wystarczająco death metalowy, Voivodowi brakuje ekstremalnych składowych, a Disharmonic Orchestra nie ma wyczucia w eksperymentach, "Disharmonization" zgrabnie wypełni tę lukę. A tak nieco poważniej, drugi krążek Carbonized to wyśmienita porcja oryginalnej, ale stawiającej wiele wyzwań muzyki, która musi zainteresować wszystkich słuchaczy ceniących sobie techniczne granie oraz tych lubujących się w nieoczywistych miszmaszach. Wyłania się z tego opis wprawdzie mocno odjechanej i skierowanej do bardzo wąskiego grona płyty, aczkolwiek jej zawartość wynagradza to paletą wyjątkowych doznań muzycznych, których nie znajdziecie nigdzie indziej.
Ocena: 10/10
[English version]
When Carbonized released their debut full-length album, and listeners had dug into its challenging content, the world was treated to an album that proved to be a gem in the death-grind genre. Bold and unconventional bands, however, have a tendency to never cease surprising, constantly coming up with another unexpected twist. Carbonized were just THAT band. The Swedish-Polish trio wanted to go even further against the grain, and while working on their second full-length, they abandoned all the boundaries and limitations associated with extreme music. "Disharmonization" effortlessly surpassed the oddities of "For The Security" and from a general perspective, their 1993 material proved incredibly innovative and - as is often the case with such releases - very challenging to listen to.
I assure you, this album is definitely worth the effort. "Disharmonization" is a complete experiment and a showcase of the vast scope of musical imagination. We get a further development of the debut's strangeness in an incredibly wild way, often with references to other genres, not necessarily those of an extreme nature. Carbonized's second full-length blends elements such as avant-garde, death metal, post-punk, jazz fusion, ska (?), and progressive. Grindcore's past also makes its presence felt, primarily in the manic blast beats, but this time its role is to diversify other genres. Seemingly, it all sounds inharmonious (sic!), but the trio's excellent compositional skills ensure that this music collage contains that magical something that compels us to return. Behind this something lies a fabulous technique, a unique atmosphere, a lack of inhibition, a mind-bending rhythm section (the bass, in particular, is of out-of-this-world quality), original vocals (from growls to soaring vocals), and a completely unique vision of music. In fact, upon subsequent listens to "Disharmonization", it's hard to imagine simpler/more normal themes and a different setting for these compositions.
The sheer scale of "Disharmonization"'s explosive mix is evident in all of its tracks - there's no exaggeration here. Individually, these tracks don't always fully capture the album's madness, but even in this form, you can hear that this is some truly unusual music. This band's "Disharmonization" is jaw-dropping when listened to as a whole, but "Succubus", "Lord Of Damnation", "Night Shadows", "Silent Journey" and "Confessions" definitely deserve special mentions in the best of category. They're the quickest way to experience the genius of this music, or to dismiss it as too much for your ears. Well, even if, the last one doesn't change the fact that Christofer Johnsson, Lars Rosenberg, and Piotr Wawrzeniuk have achieved here the heights of instrumental and musical complexity while maintaining an absorbing atmosphere and distinctive motifs.
So if you think Atheist isn't death metal enough, Voivod lacks extreme elements and Disharmonic Orchestra lacks a flair for experimentation, "Disharmonization" will neatly fill the gap. On a more serious note, Carbonized's second album is an excellent portion of original yet challenging music that should appeal to all listeners who appreciate technical/avant-garde death metal and those who enjoy unconventional mixes. This, admittedly, shows a rather unusual album, focused at a very narrow audience, though its content compensates for this with a palette of unique musical experiences you won't find anywhere else.
Rating: 10/10
Dwawniej się jarałem teraz cd leży przykryta grubą warstwą kurzu jak inne tego typu wydawnictwa
OdpowiedzUsuń